Spread the love

Sala sądową bez ścian

Była to jedna z tych nocy, kiedy księżyc wisiał nisko, a światło lamp błąkało się ulicami jak zagubione dusze. To był moment, gdy myśli o “Wyznaniu pod Księżycem” nabrały wyjątkowego znaczenia w jego życiu. W oknie starej kamienicy stał mężczyzna. Miał w dłoni kieliszek, w oczach zmęczenie. Nie to cielesne – to drugie, głębsze. To, które przychodzi, gdy nie ma już dokąd uciec.

Nazywał się Marek. Ale w tej chwili nie był pewien, czy to imię jeszcze coś znaczy. Pod nim rozciągało się miasto, które kiedyś go znało. Teraz go sądziło.

Nie głośno, i nie oficjalnie. Ale w spojrzeniach przechodniów, w szeptanych zdaniach, ciszy, która pozostawała po jego imieniu.

W głowie brzmiały słowa, których nigdy nie odważył się wypowiedzieć:
„Jestem winny w pełnym zakresie.”

Ale jeszcze nie. Jeszcze nie dziś.


Wyraźna róża

Na stole leżała czerwona róża. Nie więdła. i nie pachniała. Była sztuczna – jak wszystko, co po nim zostało. Kiedyś nosił ją w klapie. Symbol. Prowokacja. Przypomnienie, że mężczyzna też może być delikatny, nawet jeśli świat chce, by był twardy.

„Sądzą mnie za różę” – powiedział głośno. „Za to, że odważyłem się być inny.”

Przypomniał sobie tych, którzy kiedyś go kochali. I tych, którzy go zdradzili. Często byli to ci sami. Wyznanie pod Księżycem, chciał im wtedy powiedzieć.


Zapach, który pozostaje

W snach powracał. Do zapachu męskiej skóry i dotyków, które były zakazane tylko dlatego, że nie mieściły się w regułach. Głosów, które szeptały: „Nie mów nikomu.”

Ale on już nie chciał milczeć. Jego wyznanie, choćby pod Księżycem, musiało zabrzmieć.


Feniks

Pewnego ranka wstał. Ogolił twarz, założył marynarkę, przypiął różę. I poszedł. Nie na sąd. Ale na scenę. Do starego teatru, w którym kiedyś śpiewał. Dziś nie było tam widzów. Tylko on. I księżyc, który świecił przez wybite okna.

Zaczął śpiewać. Nie dla sławy. Dla siebie, i dla wszystkich, którzy bali się powstać. Wyznanie pod Księżycem było jego sposobem na wyrwanie się z przeszłości.


Wyznanie

„Jestem winny” – powiedział w ciszy.
„Za to, że kochałem, że się śmiałem, że byłem inny.”
A potem się uśmiechnął.
„I właśnie dlatego nigdy nie przestanę się przyznawać.” W jego wyznaniu pod Księżycem, kryła się prawda wolności.


Discover more from LIBER SINE BIBLIOTHECA

Subscribe to get the latest posts sent to your email.

Leave a Reply

Trending

Discover more from LIBER SINE BIBLIOTHECA

Subscribe now to keep reading and get access to the full archive.

Continue reading

Discover more from LIBER SINE BIBLIOTHECA

Subscribe now to keep reading and get access to the full archive.

Continue reading